Miłosz z DRESSCODE znów zaskakuje. Internet w ostatnich dniach żył aferą z bluzami, a niedawno pojawiło się jego oświadczenie w tej sprawie. Tym razem temat ma jednak znacznie bardziej pozytywny wydźwięk. Miłosz i Gaba opublikowali rolkę ze wspólnego wyjazdu, która szybko przyciągnęła uwagę widzów.
Miłosz Kulesza – kim jest?
Miłosz Kulesza to polski influencer modowy, który zyskał rozpoznawalność jako członek kolektywu DRESSCODE oraz założyciel streetwearowej marki Blaire. W swoich treściach koncentruje się na modzie, stylu życia i trendach młodego pokolenia, a jego projekty odzieżowe opierają się na limitowanych dropach i minimalistycznej estetyce.
Działalność Kuleszy łączy tworzenie contentu z rozwijaniem własnego brandu, ponieważ równocześnie buduje społeczność wokół swojego stylu i wizerunku oraz rozwija markę skierowaną do odbiorców zainteresowanych streetwearem w wyższym segmencie.

Afera marki odzieżowej Blaire
W sieci wybuchła drama wokół marki odzieżowej Blaire od Miłosza. Brand od początku miał spory hype, bo ubrania były chwalone za jakość, nietypowe kroje i produkcję w Polsce. Ceny były wysokie, ale wiele osób uważało, że to uczciwe podejście jeśli wszystko faktycznie powstaje lokalnie.
W grudniu pojawił się preorder na bluzy z charakterystycznym nadrukiem. Kosztowały około 300 do 375 złotych i zainteresowanie było duże. Problem zaczął się w momencie wysyłek. Część osób dostała bluzy w styczniu, inni dopiero w marcu. Gdy paczki zaczęły docierać, kupujący zauważyli metki Made in China.
To zaskoczyło ludzi, bo marka była kojarzona z polską produkcją. W internecie szybko pojawiły się TikToki i komentarze. Niektórzy poczuli się wprowadzeni w błąd, inni zarzucali oszczędzanie na produkcji przy zachowaniu wysokiej ceny. Pojawiły się opinie o wystających nitkach i niedokładnym szyciu, co jeszcze bardziej podkręciło dyskusję.

Miłosz odniósł się do sytuacji na kanale nadawczym Blaire. Napisał, że bluzy zostały zaprojektowane od zera, a produkcja była nadzorowana przez polskiego producenta w szwalni w Chinach. Tłumaczył to chęcią utrzymania dobrej ceny, jakości i sensownego czasu realizacji. Podkreślił, że nigdy nie deklarował, że wszystkie produkty będą szyte wyłącznie w Polsce i że to pierwszy drop produkowany poza krajem.
Internauci nie do końca kupili to tłumaczenie. Wiele osób zwraca uwagę, że cena nadal jest premium, czas oczekiwania był długi, a jakość według części klientów nie odbiegała od typowych produkcji masowych. Pojawiły się też porównania do wcześniejszych influencerowych marek, które miały podobne kontrowersje.

Miłosz z DRESSCODE zapowiedział, że od teraz informacje o miejscu produkcji będą jasno podawane, żeby uniknąć podobnych sytuacji w przyszłości. Mimo to dyskusja trwa, a część osób twierdzi, że największym problemem nie jest sama produkcja w Chinach, tylko sposób komunikacji i wcześniejszy wizerunek marki.
Warte uwagi: JD na czacie. Czy Dis to wszystko zaplanował?
Miłosz i Gaba powiedzieli sobie tak. Sieć komentuje timing
Największy smaczek pojawia się na samym końcu nagrania. Przez dosłownie sekundę widać moment, w którym Miłosz wyciąga pudełko z pierścionkiem i zaczyna układać się do klęknięcia. Fragment błyskawicznie obiegł TikToka i wywołał lawinę spekulacji o zaręczynach. Wiele osób uznało, że to moment, który może odwrócić uwagę od niedawnej dramy związanej z merch’em.

Niedługo później para potwierdziła domysły. Na profilach pojawiło się wspólne zdjęcie z pierścionkiem i datą zaręczyn. Pod postem zaroiło się od gratulacji i pozytywnych komentarzy. Nie zabrakło jednak głosów, że ogłoszenie mogło zostać zaplanowane jako ruch wizerunkowy, który ma ocieplić odbiór po ostatnich kontrowersjach.
Część obserwatorów podchodzi do sytuacji z dystansem, inni skupiają się na samym fakcie zaręczyn. Romantyczny wyjazd, efektowny pierścionek i wspólne lata relacji sprawiają, że dla wielu fanów to po prostu szczęśliwy moment. Zbiegło się to w czasie z wpadką z bluzami, co naturalnie napędza dyskusję w sieci.
Warte uwagi: Marcin Najman i niekończąca się opowieść. Odejścia, powroty i medialne burze
Drama z Kabanosami Tarczyński
Internauci zwrócił uwagę na TikToka Miłosza, w którym influencer otwierał paczki PR od różnych marek. Wśród Givenchy, Valentino i innych luksusowych marek pojawiła się dość zaskakująca przesyłka od Tarczyński. Marka od kabanosów w unboxingu twórcy, który otwarcie mówi, że jest wege, od razu wywołała konsternację. Miłosz sam zauważył na nagraniu, że paczka jest wypełniona mięsnymi produktami i żartował, że może podzieli się nimi z kimś, komu się przydadzą.

Internauci szybko podchwycili temat. W komentarzach pojawiły się zarzuty o brak autentyczności i pytania, po co w ogóle pokazywać taką paczkę. Część osób uznała, że nawet jeśli to nie była współpraca reklamowa, to samo pokazanie produktów jest formą promocji. Inni bronili twórcy, sugerując, że marki często wysyłają PR hurtowo i bez sprawdzania preferencji odbiorców.
Cała sytuacja jest bardziej wizerunkowa niż jednoznacznie problematyczna. Miłosz niczego nie reklamował wprost, ale dysonans między deklarowaną dietą a ekspozycją mięsnych produktów okazał się dla widzów dość zgrzytliwy. Pojawiły się pytania, czy nie lepiej było takiej paczki po prostu nie pokazywać albo wcześniej zaznaczyć marce, że jest wege.
Warte uwagi: Lena Polański w podcaście Wojewódzki&Kędzierski. Ten odcinek może wywołać burzę w internecie
Podsumowanie
Miłosz z DRESSCODE ma ostatnio wyjątkowo trudny czas w internecie. Najpierw pojawiła się afera wokół bluz marki Blaire i dyskusja o produkcji w Chinach, potem temat unboxingu paczki z kabanosami mimo deklarowanej diety wege. Każda z tych sytuacji napędzała komentarze i podbijała kolejne wątpliwości dotyczące autentyczności oraz komunikacji marki. W efekcie wokół twórcy zrobiła się atmosfera ciągłej kontroli i wyłapywania kolejnych potknięć.
Na tym tle pojawiła się informacja o zaręczynach z Gabą. Część internautów odebrała to po prostu jako prywatny, szczęśliwy moment, inni zaczęli traktować ogłoszenie jako ocieplanie wizerunku po ostatnich dramach. Taki odbiór nie jest szczególnie zaskakujący, bo kiedy kilka kontrowersji pojawia się jedna po drugiej, każda pozytywna wiadomość automatycznie bywa analizowana pod kątem PR.
Trudno jednak jednoznacznie ocenić intencje. Z jednej strony wizerunkowo zbiegło się to w czasie z problemami, z drugiej zaręczyny to realne wydarzenie z życia prywatnego. Internet często łączy te dwa światy i dopisuje własną narrację, zwłaszcza gdy twórca jest już na świeczniku.
Cała sytuacja pokazuje, jak szybko zmienia się odbiór influencerów. Gdy pojawia się kilka wpadek, nawet neutralne lub pozytywne rzeczy zaczynają być interpretowane przez pryzmat wcześniejszych kontrowersji. Wizerunek w sieci buduje się długo, a traci bardzo szybko, dlatego kluczowa jest jasna komunikacja i konsekwencja. Wtedy nawet w trudniejszym okresie odbiorcy mają mniej powodów do doszukiwania się drugiego dna.




















