Podczas gali Fame MMA 30 doszło do jednego z najbardziej emocjonujących pojedynków wieczoru. W klatce zmierzyli się Denis Załęcki oraz Bartek Szachta, zawodnicy, których historia wykracza daleko poza sportową rywalizację. Kiedyś przyjaciele, dziś wrodzy numer jeden.
Zwycięzcą pojedynku został Denis BadBoy Załęcki.
Denis i jego kontuzje
Załęcki ujawnił, że do pojedynku przystąpił z poważną kontuzją kolana. Według jego relacji, w trakcie walki doszło do zerwania więzadła. Zerwanie więzadła powtarza się praktycznie przy każdej walce, w której bierze udział Denis Załęcki. Zawodnik i jego urazy weszły już do mainstreamu. Z kolei Szachta zwracał uwagę na silny ból pleców, który pojawił się już po pierwszym upadku w oktagonie.
Kulisy niezgody pomiędzy Załęckim a Szachtą
Pojedynek od początku był naładowany emocjami. Jeszcze niedawno Załęcki i Szachta utrzymywali przyjacielskie relacje. Konflikt eskalował w przeciągu roku i jak na prawdziwych facetów przystało panowie swoje racje postanowili wyjaśnić w oktagonie.
W trakcie konferencji poprzedzających galę mężczyźni mieli ostrą wymianę zdań. Padały oskarżenia i wzajemne wyzwiska. Napiętą atmosferę dodatkowo podsycały niepublikowane materiały wideo oraz wzajemne oskarżenia, w tym zarzuty o „sprzedanie się”, które tylko zwiększyły zainteresowanie przed walką.
Pojedynek Załęckiego z Szachtą przejdzie do historii przede wszystkim przez skalę emocji i kontrowersji oraz chaos organizacyjny, który mu towarzyszył. Pojedynek panów stał się kolejnym dowodem na to, że w świecie freak fightów granica między sportem a widowiskiem pozostaje niezwykle cienka.
Na ten moment nie wiadomo, czy dojdzie do rewanżu. Jednak biorąc pod uwagę temperaturę konfliktu, gaże za wyjście do oktagonu, ponowne starcie wydaje się jedynie kwestią czasu.





















